Polski / C1

Pani Twardowska

Short story

W karczmie trwała zabawa. Goście jedli, pili i palili fajki, a od tańców, śmiechu i wrzawy niemal trzęsły się ściany. U końca stołu siedział pan Twardowski, podparty pod boki niczym turecki dostojnik. Zachęcał wszystkich do hulanki, a przy tym popisywał się czarami: jednych rozśmieszał, innych oszałamiał, jeszcze innych napawał strachem.

Pewien żołnierz udawał zucha, wymyślał gościom i wszystkich potrącał. Twardowski świsnął mu szablą koło ucha i w jednej chwili przemienił go w zająca. Potem zwrócił uwagę na adwokata, który po cichu opróżniał rondel. Wystarczyło zabrzęczeć sakiewką, a prawnik stał się kundlem. Szewc otrzymał trzy pstryczki w nos; czarodziej przyłożył mu do głowy trzy rurki, cmoknął i wytoczył z niej pół beczki gdańskiej wódki.

Twardowski właśnie pił z kielicha, gdy naczynie nagle zaświstało i zazgrzytało. Zajrzał na dno i dostrzegł małego diabła. Przybysz, ubrany na niemiecką modłę, ukłonił się uprzejmie, zdjął kapelusz i wyskoczył na podłogę. Zaczął rosnąć, aż osiągnął wysokość mniej więcej dwóch łokci, czyli nieco ponad metra. Miał haczykowaty nos, kurzą nogę i pazury drapieżnego ptaka.

— Witaj, Twardowski! — odezwał się, podchodząc bez ceremonii. — Czyżbyś mnie nie poznawał? Jestem Mefistofeles!

Przypomniał czarodziejowi umowę zawartą na Łysej Górze. Spisali ją na byczej skórze, a podpisali Twardowski i diabły. Na mocy tego dokumentu piekielne siły miały wykonywać jego zaklęcia. On natomiast zobowiązał się, że po dwóch latach pojedzie do Rzymu, gdzie diabły będą mogły zabrać jego duszę.

Tymczasem minęło już siedem lat. Twardowski wciąż korzystał z czarów i zmuszał piekło do pracy, lecz ani myślał wyruszyć w podróż. Był przekonany, że dopóki nie pojawi się w umówionym mieście, pozostanie bezpieczny.

— Wreszcie jednak wpadłeś w nasze ręce — oznajmił Mefistofeles. — Ta karczma nazywa się „Rzym”. Jesteś aresztowany!

Twardowski rzucił się ku drzwiom, ale diabeł chwycił go za kontusz, jego długi szlachecki strój, i przypomniał o słowie honoru. Ucieczka się nie udała. Czarodziej musiał błyskawicznie znaleźć inny sposób ocalenia duszy.

— Zajrzyj jeszcze raz do umowy — powiedział. — Zanim mnie zabierzesz, mam prawo trzy razy zaprząc cię do roboty. Musisz wykonać każde polecenie dokładnie, choćby wydawało się niewykonalne.

Na godle karczmy widniał koń namalowany na płótnie. Twardowski zażądał, by zwierzę ożyło: chciał dosiąść go i ruszyć galopem. Diabeł miał ponadto skręcić dla niego bicz z piasku, a w pobliskim lasku wznieść gmach, w którym można by odpocząć podczas podróży.

Nie miał to być jednak zwyczajny budynek. Gmach należało zbudować z jąder orzechów, a wysokością miał sięgać górskiego szczytu. Dach miał powstać z żydowskich bród i zostać pokryty ziarenkami maku. W każde ziarenko trzeba było wbić trzy gwoździe, każdy gruby na cal i długi na trzy cale.

Mefistofeles natychmiast zabrał się do pracy. Koń z obrazu stał się żywym wierzchowcem; diabeł wyczyścił go, nakarmił i napoił. Bicz z piasku również był gotowy. Twardowski dosiadł konia i sprawdzał, jak zwierzę skacze, skręca, chodzi stępa, kłusuje i galopuje. Gdy rozejrzał się wokół, ujrzał także ukończony gmach.

— Wygrałeś — przyznał. — Ale pozostało drugie zadanie. Musisz wykąpać się w tej misie. Jest w niej woda święcona.

Diabeł skurczył się ze strachu i oblał zimnym potem. Nie mógł jednak odmówić. Zanurzył się po szyję, krztusząc się i cierpiąc, a potem wyskoczył jak wystrzelony z procy. Otrząsnął się, parsknął i oznajmił triumfalnie, że skoro przetrwał tak straszną kąpiel, Twardowski już na pewno jest w jego mocy.

— Jeszcze jedno — odparł czarodziej. — Widzisz tę kobietę? To moja żona, Twardowska.

Wyjaśnił ostatni warunek. Sam miał na rok zamieszkać u Belzebuba w piekle, natomiast Mefistofeles przez ten czas zajmie jego miejsce u boku żony. Ma przysiąc jej miłość, szacunek oraz bezgraniczne posłuszeństwo. Jeżeli nie dotrzyma choćby jednego z tych zobowiązań, cała umowa dotycząca duszy przestanie obowiązywać.

Mefistofeles słuchał już tylko jednym uchem. Zerkał na panią Twardowską, udawał zainteresowanie słowami jej męża, ale powoli przesuwał się ku klamce. Twardowski nie dawał mu spokoju i odpychał go od drzwi oraz okien.

Diabeł znalazł jednak drogę ucieczki: przecisnął się przez dziurkę od klucza. I jak wtedy zaczął uciekać, tak, według opowieści, ucieka do dzisiaj.


English summary · includes the ending

Twardowski is enjoying himself in a busy inn and entertaining the guests with magic. Suddenly, a little devil appears in his cup. He has come to collect Twardowski’s soul. Years earlier, they signed an agreement: the devils would serve Twardowski, and he would later meet them in Rome. Twardowski has avoided that city, but the inn itself is called Rome. He seems trapped.

However, the agreement allows him three final commands. First, he demands a living horse from a painted sign, a whip made of sand and an impossible house. The devil provides everything.

Next, Twardowski orders him to bathe in holy water. The devil suffers but obeys.

Finally, Twardowski tells him to spend a year as his wife’s husband, promising her love, respect and complete obedience. This is too much for the devil. He escapes through the keyhole, leaving Twardowski free.

Adapted for Lejrbår from the credited source.
Read the source